Wieczorne podjadanie — dlaczego po całym dniu tak ciągnie do jedzenia?
Wieczorem człowiek często nie jest już naprawdę głodny.
Obiad był.
Kolacja była.
Herbata stoi na stole.
Niby wszystko powinno być w porządku.
A jednak coś ciągnie do lodówki.
Trochę sera.
Kilka orzechów.
Kawałek ciasta.
Coś słodkiego.
Coś słonego.
Coś do chrupania.
Coś „małego”, co potem okazuje się wcale nie takie małe.
I tu zaczyna się ciekawa rzecz: wieczorne podjadanie bardzo często nie wynika z prawdziwego głodu. Częściej jest odpowiedzią na zmęczenie, napięcie, nudę, samotność, stres albo potrzebę nagrody po całym dniu.
To nie jest tylko problem silnej woli.
Gdyby chodziło wyłącznie o silną wolę, wystarczyłoby powiedzieć sobie: „nie jem” i temat byłby zamknięty.
A przecież wiele kobiet doskonale wie, że nie chce wieczorem podjadać. Wie, że rano będzie ciężej, brzuch będzie pełniejszy, sen gorszy, a w głowie pojawi się myśl: „znowu to samo”.
A mimo to wieczorem ręka sama idzie w stronę szafki.
Dlaczego?
Bo często wieczorne jedzenie nie jest o jedzeniu.
Jest o uldze.
Wieczór to moment, kiedy puszcza napięcie
Przez cały dzień człowiek działa.
Praca, dom, zakupy, gotowanie, telefony, wiadomości, rodzina, obowiązki, planowanie, załatwianie, pamiętanie o wszystkim.
Zwłaszcza kobiety po 45. roku życia bardzo często mają za sobą lata życia w trybie: trzeba zrobić, trzeba pomóc, trzeba dopilnować, trzeba ogarnąć.
I dopiero wieczorem robi się ciszej.
Ciało siada.
Głowa zaczyna odpuszczać.
Napięcie schodzi.
Zmęczenie wychodzi na wierzch.
I wtedy pojawia się myśl:
„Należy mi się coś dobrego.”
To zdanie jest bardzo ważne.
Bo ono często nie oznacza: „jestem głodna”.
Ono oznacza:
- miałam ciężki dzień,
- jestem zmęczona,
- chcę chwilę przyjemności,
- chcę coś tylko dla siebie,
- chcę się uspokoić,
- chcę poczuć, że dzień jednak miał jakiś miły koniec.
I nie ma w tym nic dziwnego. Problem zaczyna się wtedy, gdy jedzenie staje się jedyną formą odpoczynku.
Jedzenie jako nagroda po całym dniu
Jedzenie bardzo łatwo staje się nagrodą.
Bo jest dostępne, szybkie i przyjemne.
Nie trzeba się umawiać.
Nie trzeba wychodzić z domu.
Nie trzeba tłumaczyć, że człowiek już nie ma siły.
Nie trzeba nikogo prosić o uwagę.
Wystarczy otworzyć lodówkę.
I przez chwilę jest lepiej.
Smak działa natychmiast. Słodkie, tłuste, chrupiące albo kremowe jedzenie daje szybką przyjemność. Mózg lubi takie rozwiązania, bo są proste i dają natychmiastową ulgę.
Dlatego po trudnym dniu rzadko marzymy o gotowanym brokule bez soli.
Częściej ciągnie do czegoś, co ma mocny smak, przyjemną konsystencję i daje szybkie poczucie nagrody.
To może być ciastko, czekolada, orzechy, ser, keto deser, kanapka, kawałek kiełbasy, chipsy albo dokładka obiadu.
Nie chodzi tylko o cukier.
Na keto i low carb też można podjadać emocjonalnie. Tylko zamiast cukierków będą sery, orzechy, śmietanka, kabanosy, keto ciasto albo „jeszcze tylko jedna łyżka masła orzechowego”.
Makro może się zgadzać, a mechanizm nadal może być ten sam.
Głód czy potrzeba odpoczynku?
Przy wieczornym podjadaniu warto zadać sobie jedno proste pytanie:
Czy ja jestem głodna, czy ja jestem zmęczona?
Bo zmęczenie bardzo często udaje głód.
Po całym dniu organizm może wysyłać sygnał: „mam dość”. A my tłumaczymy go jako: „coś bym zjadła”.
Czasem ciało nie potrzebuje jedzenia, tylko:
- snu,
- ciszy,
- przerwy,
- rozmowy,
- ciepłej kąpieli,
- spaceru,
- zdjęcia z siebie presji,
- chwili bez telefonu,
- zwykłego odpoczynku bez poczucia winy.
Tylko że odpoczywanie bywa trudniejsze niż jedzenie.
Jedzenie jest proste.
Odpoczynek wymaga zgody na to, że nie wszystko musi być dziś zrobione.
A z tym wiele kobiet ma większy problem niż z samą lodówką.
Dlaczego po 45. roku życia wieczorne podjadanie może być częstsze?
Po 45. roku życia organizm często zaczyna reagować inaczej niż kiedyś.
Sen bywa słabszy.
Regeneracja wolniejsza.
Stres bardziej męczący.
Ciało gorzej znosi chaos.
Wahania apetytu bywają silniejsze.
Masa ciała łatwiej rośnie, a trudniej spada.
Do tego dochodzi życie.
Wiele kobiet w tym wieku ma dużo obowiązków, a mało miejsca na siebie. Często są w środku kilku światów: praca, dom, dorastające dzieci, starsi rodzice, własne zdrowie, zmiany w ciele, zmęczenie psychiczne.
I wieczorem jedzenie może stać się czymś więcej niż przekąską.
Może stać się chwilą, w której nikt niczego nie chce.
Tylko ja, kubek herbaty i coś dobrego.
Nie ma w tym nic złego, jeśli to jest świadomy wybór, przyjemność i normalna część życia.
Problem zaczyna się wtedy, gdy to się powtarza codziennie, wymyka spod kontroli i rano zostawia po sobie ciężkość, wyrzuty sumienia albo złość na siebie.
Restrykcyjna dieta często nakręca wieczorne jedzenie
Bardzo częsty scenariusz wygląda tak:
Rano kobieta postanawia, że „bierze się za siebie”.
Je mało.
Pomija śniadanie.
Wypija kawę.
Na obiad coś małego.
Cały dzień się pilnuje.
Unika wszystkiego, co „zakazane”.
I przez kilka godzin nawet działa.
Ale wieczorem przychodzi zmęczenie.
A zmęczony organizm nie jest najlepszym partnerem do negocjacji.
Jeśli przez cały dzień było za mało jedzenia, za mało białka, za mało sytości i za dużo zakazów, to wieczorem apetyt może uderzyć z dużą siłą.
Wtedy nie chodzi już tylko o emocje. Dochodzi prawdziwy biologiczny głód, spadek energii i zmęczona głowa.
A jeśli do tego pojawi się myśl: „nie wolno mi”, to pokusa bywa jeszcze silniejsza.
Bo zakazany produkt często robi się w głowie większy niż jest naprawdę.
Nie jest już tylko ciastkiem.
Staje się nagrodą, buntem, pocieszeniem i dowodem, że „od jutra znowu zacznę”.
Efekt „skoro już zaczęłam…”
Wieczorne podjadanie często ma swój rytm.
Najpierw jest mały kęs.
Potem drugi.
Potem myśl: „i tak już zepsułam”.
Potem jeszcze coś.
Potem człowiek przestaje jeść z przyjemności, a zaczyna jeść z rozpędu.
To jest bardzo ważny moment.
Bo największy problem często nie zaczyna się od jednego ciastka.
Zaczyna się od myśli:
„Skoro już zjadłam, to dzień stracony.”
Ta myśl potrafi zrobić większą szkodę niż samo ciastko.
Bo jeśli dzień jest „stracony”, to można zjeść więcej. A jeśli można zjeść więcej, to od jutra znowu trzeba zacząć od zera.
I tak powstaje błędne koło.
Dlatego warto zmienić zasadę.
Nie:
Zjadłam coś poza planem, więc wszystko przepadło.
Tylko:
Zjadłam coś poza planem, więc wracam do normalnego jedzenia przy następnym posiłku.
Bez kary.
Bez głodówki.
Bez ostatniej uczty.
Bez czekania do poniedziałku.
To jest dojrzałe podejście.
Nie perfekcja, tylko powrót.
Wieczorne podjadanie a emocje
Wieczorem często wychodzi to, co było tłumione przez cały dzień.
Złość, której nie wypadało pokazać.
Smutek, na który nie było czasu.
Lęk o przyszłość.
Poczucie niedocenienia.
Samotność.
Nuda.
Przeciążenie.
Żal, że znów dla siebie zostały tylko resztki dnia.
Jeśli tych emocji nie nazwiemy, ciało będzie szukało ulgi.
A jedzenie jest najbliżej.
To nie znaczy, że każdą ochotę na przekąskę trzeba rozkładać na czynniki pierwsze jak pracę magisterską.
Ale jeśli wieczorne podjadanie wraca regularnie, warto zapytać:
Co ja próbuję załatwić tym jedzeniem?
Czy chcę się uspokoić?
Czy chcę się nagrodzić?
Czy chcę odsunąć trudną myśl?
Czy chcę nie czuć samotności?
Czy chcę przedłużyć dzień?
Czy chcę mieć coś tylko dla siebie?
Czy jestem po prostu zmęczona i niewyspana?
Czasem samo nazwanie prawdziwej potrzeby już trochę zmniejsza napięcie.
Nuda też ciągnie do jedzenia
Nie tylko stres prowadzi do podjadania.
Czasem robi to nuda.
Ale nie taka dziecięca nuda, że „nie mam co robić”.
Raczej dorosła nuda, w której dzień jest pełen obowiązków, ale mało w nim prawdziwej przyjemności.
Wszystko jest do zrobienia.
Wszystko trzeba ogarnąć.
Wszystko ma termin.
Ale mało co naprawdę cieszy.
Wieczorem człowiek szuka małego błysku.
I często znajduje go w jedzeniu.
Coś chrupiącego do serialu.
Coś słodkiego do herbaty.
Coś słonego po kolacji.
Coś, co doda wieczorowi przyjemności.
To bardzo ludzkie.
Ale jeśli jedzenie jest jedynym źródłem przyjemności w ciągu dnia, to nie wystarczy wyrzucić ciastek z szafki.
Trzeba zapytać:
Gdzie w moim dniu jest miejsce na coś dobrego, co nie jest jedzeniem?
Jedzenie jako jedyna legalna przerwa
Wiele kobiet nie daje sobie prawa do odpoczynku.
Nie wypada usiąść.
Nie wypada nic nie robić.
Nie wypada powiedzieć: „teraz ja”.
Nie wypada odpuścić.
Ale jedzenie wydaje się usprawiedliwione.
Bo przecież jeść trzeba.
I wtedy przekąska staje się jedyną legalną przerwą.
To może brzmieć banalnie, ale w praktyce jest bardzo ważne.
Jeśli odpoczywasz tylko wtedy, gdy jesz, to jedzenie zaczyna pełnić zbyt wiele funkcji.
Ma sycić.
Ma pocieszać.
Ma nagradzać.
Ma dawać pauzę.
Ma uspokajać.
Ma wynagradzać cały dzień.
To za dużo jak na talerz.
Jak ograniczyć wieczorne podjadanie bez kolejnej ostrej diety?
Nie trzeba zaczynać od rewolucji.
Często lepiej działa kilka prostych zmian, które zmniejszają napięcie i dają większą sytość.
1. Zjedz porządną kolację
Porządną, czyli sycącą.
Nie wielką. Nie ciężką. Ale taką, po której organizm naprawdę czuje, że dostał jedzenie.
W praktyce dobrze, żeby była tam solidna porcja białka, warzywa i odpowiednia ilość tłuszczu.
Przykłady:
- jajka z warzywami,
- mięso lub ryba z sałatką,
- twaróg albo serek wiejski z dodatkami,
- zupa z mięsem lub jajkiem,
- sałatka z kurczakiem, tuńczykiem albo fetą,
- omlet wytrawny,
- szybka keto zapiekanka.
Jeśli kolacja jest za lekka, organizm często wraca po swoje później.
I wtedy nie pyta grzecznie.
2. Nie głodź się przez cały dzień
Wieczorne podjadanie bardzo często zaczyna się rano.
Za mało jedzenia w pierwszej części dnia, chaotyczne posiłki, kawa zamiast śniadania, zbyt mało białka — i wieczorem organizm nadrabia.
Jeśli chcesz mniej podjadać wieczorem, sprawdź nie tylko wieczór.
Sprawdź cały dzień.
3. Zaplanuj coś dobrego, zamiast udawać, że ochota nie istnieje
Jeśli codziennie wieczorem masz ochotę na coś dobrego, nie zawsze najlepszą strategią jest udawanie, że tej ochoty nie ma.
Czasem lepiej zaplanować małą, spokojną przyjemność.
Na przykład:
- herbatę i mały deser low carb,
- jogurt grecki z dodatkami,
- kilka truskawek ze śmietanką,
- kawałek domowego ciasta bez cukru,
- kakao bez cukru,
- galaretkę z jogurtem,
- małą porcję orzechów, ale odłożoną do miseczki.
Różnica jest ogromna.
Co innego świadomie zjeść małą porcję.
A co innego stać przy szafce i podjadać „tylko troszkę” siedem razy.
4. Zrób pauzę przed pierwszym kęsem
Nie musisz sobie od razu zabraniać.
Zrób tylko pauzę.
Dwie minuty.
Zapytaj:
Czy jestem głodna?
Czy jestem zmęczona?
Czy mam napięcie?
Czy chcę odpocząć?
Czy chcę się nagrodzić?
Czy to jedzenie naprawdę mi pomoże?
Czy mogę najpierw zrobić coś innego?
Czasem po takiej pauzie nadal zdecydujesz się zjeść.
I dobrze.
Ale to już nie będzie automat.
5. Ogranicz jedzenie przy ekranie
Telewizor, telefon i jedzenie to bardzo zgrany duet, tylko niestety często przeciwko nam.
Kiedy jesz przy ekranie, łatwiej przegapić sytość. Ręka działa, oczy patrzą, głowa jest w serialu, a jedzenie znika.
Nie musisz od razu robić idealnej ciszy przy każdym posiłku.
Ale jeśli wieczorne podjadanie jest problemem, zacznij od jednej zasady:
Nawet sama zmiana „z paczki” na „z miseczki” pomaga zobaczyć porcję i zatrzymać automat.
Jeśli naprawdę chcesz coś zjeść, nałóż porcję na talerzyk albo do miseczki.
To prosty hamulec.
6. Przygotuj wieczorny rytuał bez jedzenia
Wieczorem warto mieć coś, co daje sygnał: dzień się kończy, można odpuścić.
To może być:
- herbata,
- kąpiel,
- prysznic,
- krótki spacer,
- 10 minut rozciągania,
- książka,
- rozmowa,
- muzyka,
- zapisanie myśli,
- pielęgnacja twarzy,
- wcześniejsze pójście spać.
Brzmi zwyczajnie, ale właśnie takie proste rzeczy często robią największą różnicę.
Nie da się zabrać jedzenia jako sposobu na ulgę, jeśli nie damy sobie nic w zamian.
7. Idź spać, kiedy jesteś naprawdę zmęczona
Czasem najlepszym sposobem na wieczorne podjadanie jest sen.
Nie kolejny serial.
Nie kolejna herbata.
Nie kolejne zaglądanie do kuchni.
Sen.
Zmęczona głowa będzie szukać szybkiej przyjemności. Wypoczęta głowa ma więcej cierpliwości.
To nie jest może rada z efektem fajerwerków, ale za to bardzo prawdziwa.
Keto i low carb a wieczorne podjadanie
Dieta keto i low carb może pomóc ograniczyć wieczorne podjadanie, jeśli posiłki są dobrze skomponowane.
Białko, dobre tłuszcze i warzywa często dają większą sytość niż posiłki oparte na cukrze, białej mące i szybkich przekąskach.
Ale sama etykieta „keto” nie rozwiązuje problemu.
Można podjadać keto.
Można jeść za dużo orzechów.
Można robić z deserów low carb codzienną ucieczkę od zmęczenia.
Można omijać cukier, ale nadal regulować emocje jedzeniem.
Dlatego warto patrzeć nie tylko na składniki, ale też na powód jedzenia.
Czy jem, bo jestem głodna?
Czy jem, bo potrzebuję odpoczynku?
Czy jem, bo nie chcę poczuć napięcia?
Czy jem, bo wreszcie mam chwilę dla siebie?
To są pytania, które potrafią zmienić więcej niż kolejna lista zakazów.
Kiedy warto szukać pomocy?
Jeśli wieczorne podjadanie zdarza się od czasu do czasu, zwykle wystarczą spokojne zmiany: lepsze posiłki, sen, planowanie, mniej jedzenia przy ekranie i więcej odpoczynku.
Ale jeśli pojawiają się napady objadania się, jedzenie w ukryciu, poczucie utraty kontroli, duży wstyd, prowokowanie wymiotów, środki przeczyszczające albo obsesyjne myślenie o jedzeniu i wadze, warto porozmawiać ze specjalistą.
Psycholog, psychodietetyk, lekarz lub psychiatra nie są od oceniania.
Są od pomocy.
Nie wszystko trzeba dźwigać samej.
Podsumowanie
Wieczorne podjadanie rzadko jest tylko sprawą jedzenia.
Często jest sprawą zmęczenia, stresu, samotności, nudy, napięcia, braku odpoczynku i potrzeby nagrody po całym dniu.
Dlatego zamiast pytać wyłącznie:
Co mam przestać jeść?
warto zapytać też:
Dlaczego wieczorem tak ciągnie mnie do jedzenia?
Czy jem z głodu, czy z potrzeby ulgi?
Czy moja kolacja naprawdę mnie syci?
Czy przez cały dzień jadłam wystarczająco?
Czy umiem odpocząć bez jedzenia?
Czy jedno potknięcie traktuję jak koniec dnia?
Czy mam w życiu przyjemności, które nie są tylko na talerzu?
Bo zdrowe odżywianie to nie tylko wybór produktów.
To także umiejętność zauważenia siebie.
Czasem wieczorem nie potrzebujesz kolejnej przekąski.
Czasem potrzebujesz odpoczynku, czułości dla siebie, normalnej kolacji, wcześniejszego snu albo kilku minut świętego spokoju.
I to też jest dbanie o zdrowie.
